Strony

sierpnia 07, 2018

Ryba fugu - śmierć na talerzu?

こんにちは! Co u was słychać? Ja dzisiaj w końcu kupiłam sukienkę na wesele. Na szczęście znalazłam taką, która odpowiada mi w stu procentach. Poza tym całe dnie praktycznie leżę przy włączonym wiatraku moim wybawicielu z kubkiem mrożonej kawy. Jutro prawdopodobnie w końcu rozłożymy z bratem basen. Idealny na taką pogodę.
A w dzisiejszym poście chciałabym wam przedstawić rybę fugu, puffer fish bądź rozdymkę tygrysią. Każdy niech mówi jak mu wygodniej :D

Fugu to jedna z najbardziej spektakularnych stworzeń na świecie jakie spożywa człowiek. Taką "piękność" możemy dostać w restauracji! Jej cena zaczyna się od dwudziestu dolarów, ale ryba może kosztować nawet ich dwieście lub więcej. Dostaniemy ją w Japonii, Stanach Zjednoczonych oraz Kanadzie. W Europie zakazane zostało sprowadzanie jej do celów gastronomicznych. Cesarz Japonii ma zakaz spożywania tej ryby mimo, że jest niezwykle smaczna. Żeby zabrać się za jej przyrządzenie, trzeba przejść wielomiesięczny kurs i otrzymać certyfikat. Jedzenie fugu to taniec na linie zawieszonej nad przepaścią.

Mała fugu
W narządach płciowych fugu gromadzi się toksyna, która potrafi zabić. Podczas usuwania tych organów kucharze muszą bardzo, ale to bardzo uważać, by nie pękły i nie zatruły mięsa. Szkolenie kucharzy i wydawanie im licencji trwa bardzo długo, około 3 lata. Podczas egzaminu, który jest przeprowadzany bardzo starannie, tradycją stało się to iż pierw kucharz przy swoim kliencie próbuje ryby, którą przygotował.
Wnętrzności fugu zawierają tetrodotoksynę, która jest jest ponad 1000 razy bardziej zabójcza niż cyjanek. Trucizna ta powoduje paraliż mięśni przy zachowaniu świadomości. Przyczyną śmierci jest uduszenie.Zdarzają się przypadki, kiedy ofiary pozostają przytomne, a zostały uznane za martwe. Dlatego w niektórych rejonach Japonii czeka się z pogrzebem kilka dni, aby nie pochować sparaliżowanej, a jeszcze świadomej osoby. Niestety na tetrodotoksynę nie ma żadnego antidotum, trzeba sztucznie podtrzymywać funkcje życiowe pacjenta i czekać aż toksyna przestanie działać. Właśnie z tej właściwości ryba fugu pochodzi w Japonii za rarytas. Niektórzy mistrzowie jej przyrządzania potrafią zachować w mięsie odpowiednią ilość toksyn, aby dawało efekt delikatnego mrowienia czy chwilowego paraliżu języka. Niestety, każdego roku pewna liczba osób umiera z powodu złej oceny ilości trucizny w mięsie. Często ryba przygotowywana jest nielegalnie przez osoby nie posiadające licencji. Zazwyczaj kończy się to tragicznie, tak jak w 2007 roku, w którym to zmarły 44 osoby.


Najpopularniejszym daniem zrobionym z ryby fugu jest "sashimi". Są to bardzo wąskie, cienkie, wręcz przezroczyste kawałki mięsa. Płetwy fugu też są jadalne. Smaży się je i zazwyczaj podaje z gorącą sake. Bardzo popularnym daniem na wyspach japońskich jest techiri - fugu gotowana z warzywami.
W Japonii mówi się: „Chętnie zjadłbym fugu, ale chciałbym przeżyć”. Ryba jest paskudna z wyglądu, w chwili zagrożenia nadyma się jak piłka z kolcami, ma wielkie oczy i do tego powieki, którymi sobie mruga. W latach 70. i na początku 80. marynarze przywozili suszone okazy do Polski. Ususzona fugu nie jest groźna. 

A Wy spróbowalibyście tej rybki? Bo ja bardzo jestem ciekawa smaku przyrządzonych potraw! 

15 komentarzy:

  1. Nie wiem czemu ale ta rybka jest bardzo urocza haha
    Eerie-world.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Czego to jeszcze ludzie nie zjedzą... :D
    Nie chciałabym spróbować fugu he he
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie!

    lublins.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Na pierwszym zdjęciu wygląda uroczo :) Ale ja chyba nie odważyłabym się spróbować
    Pozdrawiam.
    www.tipsforyoungers.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Japonia od zawsze mnie fascynowała, jak miło widzieć blog o takiej tematyce. Rynka urocza- jednak groźna. Takie szaleństwa tylko w Japonii

    www.pasjonujacejezykiobce.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj, chyba nie odważyłabym się jej zjeść. Skoro wystarczy tak mało, żeby doprowadzić do tragedii :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Uważam, że takie narażanie się jest niepotrzebne dla ryby. Nie odważyłabym się :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Oglądałam kiedyś o tym program, ludzie robią dziwne rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajna ta rybka. Mimo to chyba bałabym się ryzyka zjedzenia jej. Mimo, że Japonia jest krajem moich marzeń - nie chciałabym w niej umierać :p

    OdpowiedzUsuń
  9. Chętnie bym spróbowała jak smakuje. Lubię poszerzać swoje horyzonty ;)
    Littaly.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Urocza mała rybka, a tu taka niespodzianka. Słyszałam o niej wiele, ponieważ już od kilku lat interesuję się Japonią, jednak Twój post zdecydowanie pogłębił moją wiedzę na temat jej podawania. Nie spróbuję jej- jestem wegetarianka, a nawet jakbym nie była- bałabym się bardzo
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie wiem czy kiedykolwiek chciałabym ryzykować życiem, żeby tylko spróbować jak smakuje ta ryba.

    OdpowiedzUsuń
  12. Udanej zabawy na weselu! Ja bardzo lubię takie duże, rodzinne imprezy :) i zazdroszczę basenu, jak jest bardzo gorąco to idę na pobliskie dzikie jezioro i tam pływam by ciut się ochłodzić ale jednak basen przed domem to jest coś :) oczywiście jako miłośnik japonii, znam fugu ale ze słyszenia. Kocham jedzenie, uwielbiam je to wręcz moja pasja ale fugu jest jedną z tych potraw których nigdy nie zjem. Wątpliwość i strach zwyciężają, ponieważ mam zbyt wiele planów w życiu by je porzucić :D nie zjadłabym jeszcze pająków w cieście, a tak to chyba większość dań jest dla mnie zjadliwa :D
    Pozdrawiam cieplutko myszko :*
    ayuna-chan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Na początku ta rybka wydawała się być taka śliczna i bezbronna, a okazała się cichym zabójcą :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Rybka z wygładu jest urocza haha, nigdy jej nie jadałam, ale uwielbiam próbować nowe smaki, więc kiedyś muszę koniecznie jej spróbować! MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń